Oprócz pasji do gotowania, upraw warzyw, owoców, ziół, robienia domowych przetworów i podróży po regionach Polski mam także jedno poważne uzależnienie, z którym żyję od kilkunastu lat. I dobrze mi z nim.
Ceramika bolesławiecka. Lokalne, regionalne dziedzictwo, wierność tradycji, wzornictwu, przepiękne odcienie kobaltu charakterystyczne dla tej ceramiki, bogata gama kształtów i dekoracji.
Moja przygoda z ceramiką
Kilkanaście lat temu moja ciocia podarowała rodzicom 2 filiżanki z podstawkami z kolekcji D-41. Zakochałam się. Gdy przeprowadziłam się do Wrocławia na studia, okazało się, że 200 m od mieszkania jest sklep firmowy Bolesławca na ul. Sienkiewicza. Kupowałam po sztuce, gdy tylko było mnie na to stać. Jestem szczęśliwa, że mój mąż, brat, tato podzielają moją pasję, dlatego gdy tylko jest okazja jedziemy do Bolesławca, by buszować w skorupkach.
Kolekcjonuję pojedyncze egzemplarze, wyszukuję „perełki”, każdy gość mojego domu zawsze jest przywitany potrawami na talerzu bolesławieckim i raczony kubkiem dobrej herbaty. W moich szafkach tylko „bolek” a każdy egzemplarz ma swoją wyjątkową historię.
Przywiązuję dużą wagę do tego co serwuję najbliższym, przyjaciołom i gościom, ale taką samą do tego na czym serwuję swoje potrawy. Uwierzcie (jak mówią miłośnicy tej ceramiki): „Na bolku wszystko smakuje lepiej”.. no i wygląda.
Trochę historii
Wyjątkowość i fenomen ceramiki bolesławieckiej polega też na jej historii, która sięga aż średniowiecza, stąd Bolesławiec bezsprzecznie kojarzony jest właśnie z ceramiką. Rejony te bogate są w złoża gliny, którą wydobywa się od kilkuset lat. Źródła historyczne podają, że już w XV w. w mieście funkcjonowało już 5 garncarni a rękodzieło z tego regionu było znane w wielu zakątkach Europy. Po zakończeniu II wojny światowej, w 1945 r. Bolesławiec był zrujnowany a co z tym związane cały przemysł ceramiczny, z którego żyło miasto. Nastąpiła powolna odbudowa, dziś w Bolesławcu można odwiedzić kilka manufaktur, które kultywują tradycję, a kultowe wzory: groszki, pawie oczka, jagódki rozpoznawane są na całym świecie.
Jak powstają gliniane naczynia z Bolesławca?
Niezmiennie stawia się na tradycję i sprawdzone, stare metody. Naczynia, zanim zaczną być zdobione są wypalane w temperaturze 800 stopni C, następnie podlegają ręcznemu zdobieniu, szkliwieniu i ponownie trafiają do pieca, tym razem na ponad 1200 stopni C. Proces wypalania jest bardzo długi. Ręczne zdobienie, wykorzystanie metody stempelkowej, długi tradycyjny proces wypalania sprawiają, że ceramika, każdy jej element, są wyjątkowe, dla mnie to dzieła sztuki.
Metoda „stempelkowa”
Popularność ceramiki w połowie XIX w., jej pięknych zdobień spowodowała, że rosła szeroka konkurencja i „naśladownictwo”. Potrzeba było nowych technik, metod, wyróżników dla wzornictwa. Wprowadzono „stempelki”. Z gąbki wycinano kształty i maczając je w farbie ozdabiano białe naczynie. Ta tradycja jest utrzymywana do dziś.
Gdzie kupić?
stacjonarnie: ul. Kościuszki 11, 59-700 Bolesławiec, od poniedziałku do piątku w godz. 7.00-15.00
sklepy firmowe Warszawa Wrocław Bolesławiec
i w wielu innych miejscach w Polsce na jarmarkach, kiermaszach, w Cepeliach, sklepach folk oraz podczas corocznego Święta Ceramiki w Bolesławcu, na które przyjeżdżają miłośnicy z całego świata a ulice zmieniają kolor na kobaltowy!
Wszystko wygląda przepięknie i apetycznie też uważam że na Bolesławcu wszystko smakuje lepiej ja kolekcjonuję dekor 111. Pozdrawiam
cieszę się, że podzielasz moją pasję, też bardzo lubię D- 111 !